Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walka. Pokaż wszystkie posty

27.01.2015

34: Stracone

- Nie ma! Po prostu zniknęły! Ktoś je zabrał! - krzyczał wzburzony Minken.
Neris i Kelna zwabieni  krzykami Minkena, krzywili się za każdym razem gdy ten unosił głos wyżej niż...jakikolwiek kanis potrafi. Dakelan niedługo miał się pojawić razem z Sokreninem. Co prawda oboje omawiali pewne sprawy przygotowawcze. Jakoś nie spodziewali się ich szybkiego przybycia. W dodatku Ikira, Arisa, i Ornels pomagali głównemu dowódcy kanisów, w kwestiach wojska, ale również Dakelanowi jak i Sokreninowi.
- Uspokój się Minkenie! - ryknęła Kelna.

23.01.2015

33: Układ

Minęła godzina, może więcej od czasu gdy wstali rano. Podróż zajęła im cztery dni. Hanis nie był zmęczony, za to jego myśli zakrzątał Najmniejszy las, miał nadzieję, że radzą sobie bez niego. Tu pod ziemią też co prawda nie było za łatwo. Raz napadła ich grupka mężczyzn, którzy nie mieli zezwolenia znajdować się w tych tunelach. Hanis przypomniał sobie teraz całą akcję.
Było przesadnie cicho. Nawet kroki ludzi stały się cichsze niż dotychczas. Hanis zakrył głowę kapturem.
- Coś nie tak? - zapytał elfa All.
- Coś mi tu nie... - przerwał mu dźwięk szczękania broni, przed nimi wyłoniło się kilku potężnie zbudowanych mężczyzn - ...pasuje.

10.01.2015

32: Minken

Przywódca kanisów z dnia na dzień czuł się gorzej. Nikt nie wiedział dlaczego, medyk również rozkładał bezradnie ręce i zalecał tylko jakieś ziółka. Wyglądający już niczym trup Minken, siedział właśnie w swoim przytulnym domku. Po drugiej stronie stołu kuchennego stała zmartwiona Arisa.
Arisa przygotowywała dla Minkena specjalny płyn, z zmielonych ziół. Miał to wypić z małym dodatkiem kawy, która właśnie stała przed nim. Patrzał na zielonkawą maź bez sympatii. Nie uśmiechało mu się po raz kolejny tego czegoś brać do ust. Nawet jeżeli mu to pomagało. Było ohydne.

30.12.2014

31: Pod ziemią

Gdy tylko przekroczył próg wejścia do podziemia, natychmiast otoczyła go ciemność, okrywając niczym gruby koc. Hanis rozejrzał się lecz widział zaledwie zarysy osób i ścian. Ludzie za to nie widzieli nic. W chwili gdy rozpaliła się pochodnia, wszyscy zmrużyli oczy które aż zabolały. Wejście zostało zamknięte kilka minut temu. Widocznie ci ludzie już bardzo dobrze radzili sobie w ciemnościach.
- Tędy. - ponaglił przywódca.
Kroki mężczyzn odbijały się cichym echem od ścian. Hanis kroczył bezszelestnie, wtapiając się w pogrążone w ciemności otoczenie.

18.12.2014

30: Pomoc

Minken wszedł do ziemianki elfów. Wszyscy jeszcze otrząsali się z ostatniego napadu Eukedusa na las, mający miejsce kilka dni temu.
- Witaj Minkenie. - powiedział Neris spokojnie – Co cię sprowadza?
- Nic szczególnego. - odpowiedział – Chcę być tylko pewny czy jesteście w pełni gotowości. Niedługo mają przybyć moje wojska.
Neris skinął głową.
- Jesteśmy.
- To dobrze. Martwię się też kiedy Eukedus poprosi o wojska z trzech krajów. Wtedy możemy liczyć jedynie na cud.

10.12.2014

29: Podróż IV

Hanis tego dnia prawie wcale się nie odzywał. Wiedział, że na wojnie, są ofiary, przecież nie jedną już przeżył. Ale i tak nie potrafił się pogodzić ze śmiercią swojej klaczy. Wychował ją od źrebaka, była dla niego jak rodzina.
Na szczęście Kanisi przyjęli ich bez wahania i zapewnili opiekę medyczną. Hanis starał się wyleczyć sam, ale i tak nie obeszło się bez szycia. Ikira przeszła bardziej skomplikowane operacje. Kilka dni później musieli już ruszać w drogę.
O posłańcu kanisów dowiedzieli się dopiero, gdy już wszystko mieli przygotowane. Mimo tego natychmiast udali się do dowódcy tego lasu. Kiedy weszli wcześniej zaproszeni przez dowódcę, Hanis zmarszczył brwi na widok uśmiechniętej twarzy Sali.
- Witaj Hanisie. - powiedziała radośnie.

5.12.2014

28: Atak II

Musieli się pozbierać w kilka dni, co nie było łatwe. Kanisi, elfy, jak i Senanie potrzebowali pomocy nie tylko fizycznej.
Tym razem elfy, Sokrenin, Minken, kilka godzin temu przybyła Sali, oraz Dakelan, zgromadzili się w domu przywódcy kanisów.
- Może lepiej poślę po swoich ludzi. Przynajmniej po jeden odział. - odezwał się Sokrenin – To już by dało jakąś rekompensatę. Las jest duży, nie musimy się obawiać, że ich nie pomieścimy.
- Poczekajmy aż rozpęta się prawdziwa wojna. Wtedy będą bardziej potrzebni. - odparł Minken
- Aż Eukedus poprosi o wojska swoich baronów, oraz Detrę, Rellę i Fedn? - zaprotestował Sokrenin dokładnie wypowiadając każdą nazwę by uświadomić rozmiar zagrożenia. - Nie widzicie tego?! - krzyknął i uderzył w stół. - Oni chcą nas powoli wybić! Osobę po osobie, odział po oddziale, życie po życiu. Tego chcesz?!
- Nie. - głos Minkena przeszedł w warkot – Ale twoi ludzie po prostu się tutaj nie zmieszczą! Ten las nie jest aż tak obszerny!

28.11.2014

27: Podróż III

Hanis niezmiernie cieszył się, gdy zobaczył, że jego klacz żyje. Kamień spadł mu z serca.
Przemierzali noc galopem, w czarnych płaszczach powiewających na wietrze wywoływanym przez tępo. Broń nie wydawała żadnego dźwięku, a kopyta klaczy odbijały się cicho od żwiru.
- Gdzie jesteśmy? - zapytała szeptem ciekawa Ikira.
- W mieście Onel. - odpowiedział równie cicho – Moglibyśmy zagościć kilka godzin u kanisów w ich Średnim lesie.
Mruknęła coś na potwierdzenie, że usłyszała.

22.11.2014

26: Atak I

Noc pod ziemią minęła szybko. Kelna nie mogła zasnąć. Ornels spał jak zabity, chrapiąc na całą ziemiankę. Naris co jakiś czas się budził, podobnie jak Arisa. Wszyscy byli niespokojni.
Pierwsza, gwałtownie obudziła się Kelna. W ogóle nie czuła zaspania, oddychała przez jakiś czas nerwowo, ale w końcu się opanowała. Martwiła się.
Przeszła do pierwszego pokoju starając się nie obudzić reszty. Popatrzała na parę w łóżku, spali lekkim snem, ale pomimo tego, nie usłyszeli jej. Uśmiechnęła się lekko pod nosem. Podeszła cicho.
- Cześć gołąbeczki. Wstawać, już ranek.
- Jeszcze pięć minut Mistrzu... - mruknął cicho Neris mocniej wtulając się w Arisę.
Ta przez sen objęła go ramieniem. Ale Kelna już wiedziała jak ich całkiem rozbudzić.
- Eukedus idzie! - krzyknęła.
Arisa i Neris zerwali się gwałtownie.

17.11.2014

25: Podróż II

Dzień. Płaszcz schowany skrzętnie w torbie. Posiłek zjedzony pomiędzy krokami, obok idącej klaczy. Jakoś na razie nikt nie zainteresował się mężczyzną idącym z koniem, i z kapturem na głowie. Mijał straże jakby nie zauważony. Jak normalny pospolity człowiek choć miał ze sobą konia. Widocznie nikogo nie obchodził. Może sądzili, że prowadzi konia do kupca, kto wie? W każdym bądź razie wcale nie przeszkadzała mu nieuwaga straży i mieszkańców.
Rozejrzał się spokojnie. Dostrzegł nagle coś czarnego na dachu. Zmarszczył lekko brwi, ale nie zatrzymał się. Za chwile to coś zniknęło, tak jakby nigdy nic. Musiał zachować czujność. Nie zatrzymywał się.

11.11.2014

24: Ukrywając się w lesie

- Widzieliście gdzieś dzisiaj Sali? - zapytał niespokojny Minken, wchodząc do ziemianki elfów.
Arisa zmarszczyła brwi. Zawołała Kelnę i Ornelsa z pokoju obok. Elfka akurat prowadziła lekcję.
- Nie widziałam! - odpowiedziała Kelna nieco głośniej niż zamierzała
- Ja również! - dodał Ornels, po czym ponownie pogrążyli się w lekcji.
Minken sapnął nerwowo.
- Od rana jej nie widziałem. Nie wiem gdzie może być.
- Sali jest już prawie dorosła. Zapewne niedługo się znajdzie. Jest dopiero południe. - zapewnił spokojnie Neris
- Eh...obyś miał rację. - westchnął.
Minken wyszedł z ziemianki, razem ze swoim wijącym się niespokojnie ogonem.

7.11.2014

23: Podróż I

- Kiedy wyruszysz Hanisie? - zapytał Neris
Znów Minken, piątka elfów, Sokrenin, Sali, oraz Dakelan byli razem, ale teraz cała narada odbywała się w salonie Minkena.
- Najlepiej jak najszybciej. - wtrącił przywódca kanisów.
- Trzeba będzie zaopatrzyć go w jakieś zapasy. - zauważył Sokrenin.
- Oraz konia. - dodała Sali.
- Konia już mam. - sprostował Hanis – Zapasy na kilka dni i pieniądze też. Podróż do gór Południowych zajmie pięć dni. Jeżeli chce pozostać niezauważony.
- Więc kiedy wyruszasz? - zapytała Kelna zniecierpliwiona.
- Jeszcze dziś. - odpowiedział spokojnie
- O której? - dopytywała się.

3.11.2014

22: Serce nie sługa

- Nie bądź dla niej za ostry, w końcu uratowała Nerisa.
Arisa budząc się usłyszała zaniepokojony głos Kelny.
- Zginęło kilku kanisów i naraziła nas wszystkich na niebezpieczeństwo. - odparł ostro Hanis.
- Bez Nerisa nasza rasa może się nie odrodzić, rozumiesz? Nie zostawiamy swoich. - warknęła.
Hanis zamilkł na chwilę.
Arisa dopiero teraz poczuła jaka jest zmęczona. Walka z magami ją wykończyła. Wszystko ją bolało. Czuła ból suchego gardła. Głowa pulsowała bólem. Czuła jak piecze ją skóra na plecach. Pewnie była tam poparzona. To by wyjaśniało dlaczego leży na brzuchu.
Ale gdzie jest Neris, przeżył to?

30.10.2014

21: Ryzyko

To ten dzień. Dzień w którym Neris Akernam ma zawisnąć. Arisa tej nocy nie potrafiła zasnąć. Strasznie lepiły jej się oczy lecz pomimo to sen nie przychodził. Rozłożone koce w pokoju są nawet wygodne, wszystko jej sprzyja ale sen nie daje znaku istnienia. Myślała o tym jak uratować Nerisa. Czy nie wybrać się tam w nocy.
Czarny płaszcz choć była w nim wyszkolona, za bardzo by ją wyróżniał spośród tłumu. Musiała go zostawić i skorzystać ze zwykłej koszuli z kapturem. Pozostaje jeszcze kwestia broni, strzały oznaczone, łuk charakterystycznie wykonany. Zaklęła w myślach. No ale w końcu jak strzeli to i tak ją zauważą. Miała już przemyślany plan działania. Potrzebny jej był jedynie koń...Ares.

26.10.2014

20: Data i godzina

Hanis oprócz snucia planów oblężenia zamku, już od około godziny obserwował chodzącą nerwowo po pokoju Arisę. Raz nawet poszła do domu Minkena. Ale tam już nie widział co się działo, pewnie spotkała się z Sali lub omówiła kilka spraw ochrony lasu z Minkenem. Zmarszczył brwi. Ostatnio Arisa coś mało mówi. Zamknęła się w sobie? Nie zdziwiłby się. W końcu nie wytrzymał:
- Czego szukasz Ariso? Chodzisz w tą i wewte. - zagadnął.
Elfka spojrzała na niego, zobaczył w jej oczach strach, ból i upokorzenie. Przeszedł go nieprzyjemny dreszcz. Sekundę potem wzrok zmienił się na bez uczuciowy. Zastanawiał się czy na pewno to zobaczył.
- Sali. - odpowiedziała krótko, bez uczuć.
- Do czego ci Sali? - zmarszczył brwi ciekawy.

22.10.2014

19: Narada

- Nie rozumiem. Czyżby tak szybko złamali Nerisa? - zapytał zaskoczony Hanis
Czwórka elfów, Minken, Sali, Dakelan, oraz Sokrenin, siedzieli w pokoju pod ziemią na krzesłach w kręgu.
- Tortury, kilku magów. Dziwisz się? - odpowiedziała Kelna zła za lekkomyślność Hanisa – Nikt z nas nie dałby rady.
- To prawda ostatnio Eukedus wysyła swoje patrole jedynie do tego lasu. - poinformował poddenerwowany Minken – Ale albo dowiedział się od Nerisa albo od jednego z nas.
- Mamy wśród siebie zdrajcę? - zapytała energicznie Sali marszcząc brwi.
- To tylko domysły. - pokręcił głową - Może po prostu złamali Nerisa. Jak na razie obrona lasu nie jest problemem. Patrole nie mają jak się nam sprzeciwić. Nie są magami.
- Dziwne, że Eukedus tak ryzykuje. - mruknął Ornels – Traci jedynie swoich żołnierzy. Bezmyślność z jego strony?

18.10.2014

18: Informacje

Neris siedział jak zawsze na końcu celi. Krwawił obficie. Był strasznie słaby. Przymykał oczy, nawet jeżeli czasem Torin go ocucał, cały czas siedział przy elfie. Neris na całym ciele czuł pulsujący ból. Przełknął resztki śliny przez wyschnięte gardło. Więźniowie dzielili się z nim wodą, nawet jeżeli sami mieli znikome ilości, a czasem też nawet jedzeniem. Choć zawsze odmawiał, Torin wpychał mu to do ust. Nawet miło. Miał jakiegoś sprzymierzeńca..może nawet przyjaciela? Nawet jeżeli był to przestępca. Właściwie to co się stało, że tu wylądował...? Zapytał go o to krótko.

14.10.2014

17: Krótka rozmowa

Arisa przebywała już kilka minut u Sali. Rozmowa na początku nie kleiła się. Sali zaproponowała elfce kawę. Ta chętnie przyjęła propozycję, jednak nie napiła się dużo. Sali zrobiła kawę też sobie i wypiła ją do końca.
- Co się stało z twoją twarzą? – zagadnęła Sali.
Arisa sapnęła cicho, domyśliła się że chodzi o bliznę.
- Mag mnie przeciął nożem. - odparła krótko.
- Yhm. - mruknęła ze skrzywieniem na twarzy.
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. - wypomniała po chwili Arisa
- Jakie? - spytała Sali udając zdziwienie.
- Mówiłaś, że u ciebie tak jak zwykle. To znaczy jak?

11.10.2014

16: Razem

- Witajcie. - odezwał się uśmiechnięty biało włosy elf.
Jego fiołkowe oczy obiegły całe pomieszczenie, zatrzymały się na chwilę na Arisie. Hanis był jej nauczycielem, bardzo dobrze wspominała te czasy. Ma z pięćset lat, może więcej.
- Dobrze cię widzieć wśród żywych. - powiedział.
- Mi również was miło widzieć. - odparła, jej głos nadal był słaby.
- Coś się stało? - zapytała Kelna.
Arisa spojrzała na blond włosom elfkę. Od lat była jej dobrą towarzyszką. Umiała zobaczyć wszystko co chowało się w innych, ich troski, uczucia. Wiek miała podobny do wieku Hanisa, aczkolwiek ona pamiętała ile ma lat, mianowicie: czterysta osiemdziesiąt siedem. Ciemne oczy Kelny popatrzały z ciekawością na Dakelana i Sokrenina.
- Może opowiem ci później. - odpowiedziała Arisa
- Dobrze. - skinęła głową niechętnie.

7.10.2014

15: W lesie

Las był najmniejszy z czterech lasów Sakkiny. Był gęsty i tajemniczy, widoczne tu były wszystkie odcienie zieleni jakie tylko można było sobie wyobrazić. Kanisi mieszkali w koronach drzew lub pod ziemią. Dziwna cisza panująca wszędzie była nie do pojęcia, przynajmniej dla Dakelana. Reszta najwyraźniej już się do tego przyzwyczaiła.
Siedział właśnie na łóżku na którym Sokrenin kilka godzin przedtem położył Arisę. Była około dziesiąta rano. Las znajdował o jedno miasto od zamku. Tyle że to miasto, czyli Verl, nie zaliczało się do małych ani słabych. Przebrnęliby przez nie, ale pojawiłyby się problemy.
Zastanawiał się czy to w tym lesie kryją się elfy. Jeżeli tak, to świetnie im to wychodzi. Jeszcze w każdym razie żadnego nie zobaczył, a też nawet Eukedus nie wiedział, że elfy jeszcze istnieją, zapewne teraz będzie wysyłał patrole do każdego podejrzanego miejsca...na przykład do lasu. Nikt nie chciał zaryzykować wykrycia. Eukedus jest świadom, że jeżeli jego ludzie wejdą nieproszeni na teren kanisów to mogą zostać zabici.