07.02.2015

Cześć

Dawno mnie tu nie było... cóż.
Mam już dość prowadzenia tego bloga. Zwyczajnie mi się nie chce. Nikt i tak tego nie czyta i tak. Po cholerę się wysilam... Na razie zawieszam bloga dopóki moja wola walki nie nabierze nowej mocy. Co może trochę potrwać... 

27.01.2015

34: Stracone

- Nie ma! Po prostu zniknęły! Ktoś je zabrał! - krzyczał wzburzony Minken.
Neris i Kelna zwabieni  krzykami Minkena, krzywili się za każdym razem gdy ten unosił głos wyżej niż...jakikolwiek kanis potrafi. Dakelan niedługo miał się pojawić razem z Sokreninem. Co prawda oboje omawiali pewne sprawy przygotowawcze. Jakoś nie spodziewali się ich szybkiego przybycia. W dodatku Ikira, Arisa, i Ornels pomagali głównemu dowódcy kanisów, w kwestiach wojska, ale również Dakelanowi jak i Sokreninowi.
- Uspokój się Minkenie! - ryknęła Kelna.

23.01.2015

33: Układ

Minęła godzina, może więcej od czasu gdy wstali rano. Podróż zajęła im cztery dni. Hanis nie był zmęczony, za to jego myśli zakrzątał Najmniejszy las, miał nadzieję, że radzą sobie bez niego. Tu pod ziemią też co prawda nie było za łatwo. Raz napadła ich grupka mężczyzn, którzy nie mieli zezwolenia znajdować się w tych tunelach. Hanis przypomniał sobie teraz całą akcję.
Było przesadnie cicho. Nawet kroki ludzi stały się cichsze niż dotychczas. Hanis zakrył głowę kapturem.
- Coś nie tak? - zapytał elfa All.
- Coś mi tu nie... - przerwał mu dźwięk szczękania broni, przed nimi wyłoniło się kilku potężnie zbudowanych mężczyzn - ...pasuje.

10.01.2015

32: Minken

Przywódca kanisów z dnia na dzień czuł się gorzej. Nikt nie wiedział dlaczego, medyk również rozkładał bezradnie ręce i zalecał tylko jakieś ziółka. Wyglądający już niczym trup Minken, siedział właśnie w swoim przytulnym domku. Po drugiej stronie stołu kuchennego stała zmartwiona Arisa.
Arisa przygotowywała dla Minkena specjalny płyn, z zmielonych ziół. Miał to wypić z małym dodatkiem kawy, która właśnie stała przed nim. Patrzał na zielonkawą maź bez sympatii. Nie uśmiechało mu się po raz kolejny tego czegoś brać do ust. Nawet jeżeli mu to pomagało. Było ohydne.

08.01.2015

Epilog

Marny ze mnie cantet. Domyślam się co by powiedział teraz mój ojciec. Nie wiem co robić dalej. Od czasu gdy uwolniłem D.T.... stałem się nikim. Siedzie teraz w swoim domku, w górach w którym nie byłem od kilku lat. Żona już dawno mnie opuściła. Tęsknię. 
Powiedzieć ci jak było na prawdę na początku? Sądziłem, że corvusi i canteci to postacie z legend, że po prostu nasza nowoczesna technika chce nowego odkrycia, jakim było przemieszczanie się w czasie. Potem dopiero, gdy D.T. była już dwa lata po wyjściu z kopuły... ojciec opowiedział mi o wszystkim. Powiedział, że tak naprawdę ja sam też jestem cantetem i wszyscy naukowcy też. Opowiedział i wyjaśnił mi wszystko. Na początku go wyśmiałem. Potem jednak... wszystko okazało się prawdziwe. Denin nie wiedziała o wszystkim, i teraz nawet nie winię jej, że odeszła.

30.12.2014

31: Pod ziemią

Gdy tylko przekroczył próg wejścia do podziemia, natychmiast otoczyła go ciemność, okrywając niczym gruby koc. Hanis rozejrzał się lecz widział zaledwie zarysy osób i ścian. Ludzie za to nie widzieli nic. W chwili gdy rozpaliła się pochodnia, wszyscy zmrużyli oczy które aż zabolały. Wejście zostało zamknięte kilka minut temu. Widocznie ci ludzie już bardzo dobrze radzili sobie w ciemnościach.
- Tędy. - ponaglił przywódca.
Kroki mężczyzn odbijały się cichym echem od ścian. Hanis kroczył bezszelestnie, wtapiając się w pogrążone w ciemności otoczenie.

Rozdział 23

Ustaliliśmy wszystko. Co się okazało? Canteci posuwają się coraz dalej. W przyszłości nadal próbują odnaleźć coś by stworzyć istotę ze zdolnościami przemieszczania się w czasie. Na marne, ale są niezłomni i jest obawa, że kiedyś im się w końcu uda. Z zabiciem corvusa też posuwają się cały czas do przodu. Mają agentów którzy wchodzą w naszych i zbierają informacje. Sami mamy szpiegów, stąd też wiemy gdzie mniej więcej canteci są. Walka się zaostrza z każdym stuleciem. Nie ma chwili oddechu.
- Więc? - zapytał jeden pośrednik.
Merlin myślał chwilę nad odpowiedzią.