Trening się ciągnął. Było ciężko. W końcu padłam na materace, dysząc ciężko.
- Możesz odpocząć, masz godzinę do spotkania. - powiedział Merlin, po czym skrzywił się. - I weź kąpiel, cuchniesz.
Warknęłam pod nosem przekleństwo. Uniosłam się na łokciach. Rozejrzałam się. Materac pode mną faktycznie był mokry, śmierdziałam potem. Usiadłam oddychając głęboko przez nos. Mięśnie były spięte, bolące i zmęczone. Zeskoczyłam z góry materaców z cichym jękiem. Poczłapałam wykończona do szatni, która znajdowała się na końcu sali. Tak daleko...
Demi człapała obok mnie. Zdawała się nie być w ogóle zmęczona.
- Jak ty to robisz? - wysapałam do niej zaskoczona.




